Opinie i komentarze

Wysoki kurs jena przynosi szkody dla japońskiej gospodarki - Monika Sopala

29 października 2011, 11:21 /
Wysoki kurs jena przynosi szkody dla japońskiej gospodarki - Monika Sopala
< p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Monika-Sopala.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-600" title="Monika Sopala" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Monika-Sopala-210x300.jpg" alt="" width="210" height="300" /></a>W ostatnim czasie japoński jen osiąga rekordowo wysokie kursy na międzynarodowych rynkach finansowych, co bezpośrednio odbija się na gospodarce Japonii, zmniejszając jej konkurencyjność i obniżając atrakcyjność eksportu. Do tego dochodzą problemy z odbudową kraju po marcowym trzęsieniu ziemi i tsunami. </strong></p> <p style="text-align: justify;">Na japońską gospodarkę coraz większy wpływ ma niepewna sytuacja finansowa w Europie i Stanach Zjednoczonych, a co za tym idzie, problemy ekonomiczne Japonii powoli stają się coraz bardziej istotne dla świata. <strong>Interwencja państwa</strong> Na początku sierpnia pojawiła się informacja o interwencji japońskiego rządu na międzynarodowych rynkach finansowych, w celu powstrzymania wysokiego kursu jena japońskiego względem innych walut na świecie. Ówczesny minister finansów Japonii, a dzisiejszy premier, Yoshihiko Noda, wyjaśniał że ingerencja państwa była potrzebna, gdyż zbyt wysoki kurs japońskiej waluty nie tylko przynosi szkody dla gospodarki kraju, ale również znacząco spowalnia odbudowę zniszczonego w katastrofie marcowej regionu Miagi. Narodowy Bank Japonii w celu osłabienia kursu jena, znacząco zacieśnił politykę monetarną państwa, wydając ponad 15 mld dol. i zwiększając zakup aktywów do 15 bln jenów. Ponadto podjęto decyzję o utrzymaniu stóp procentowych na poziomie bliskim zera – tj. 0,1 proc. Powyższe zabiegi niemalże natychmiast wpłynęły na kurs jena, osłabiając go w stosunku do dolara amerykańskiego i innych walut. Nie przyniosło to jednak długotrwałego efektu w postaci stabilnego kursu waluty na realnym – z ekonomicznego punktu widzenia – poziomie. Wysoki kurs japońskiej waluty nie tylko zmniejsza zagraniczne zyski japońskich firm, ale także negatywnie wpływa na konkurencyjność japońskiego eksportu, szczególnie na rynku europejskim i amerykańskim, czyniąc go droższym i tym samym mniej atrakcyjnym. Wówczas producenci są zmuszeni do obniżania cen towarów oraz kosztów produkcji, co jednocześnie wpływa na zmniejszenie ich zysków. Wysoki kurs jena utrzymuje się niemalże bez przerwy od 2008 r. – wówczas pierwszy raz za 1 dol. płacono poniżej 100 JPY. Dopiero po szczycie państw G-20 w Seulu, w listopadzie 2010 r., gdzie podjęto decyzję w sprawie Rezerwie Federalnej i wykupie obligacji skarbowych w wysokości 600 mld dol., nastąpiło ustabilizowanie kursu japońskiej waluty na poziomie około 83,4. jena za 1 dol. <strong>Słabość mocnej waluty…</strong> W połowie sierpnia po raz kolejny kurs jena zszokował rynki finansowe na całym świecie, osiągając najwyższy od czasów II wojny światowej kurs. Dolar amerykański pierwszy raz spadł poniżej granicy 76 jenów wynosząc dokładnie 75,95 jenów za dolara. Wysoki kurs japońskiej waluty jest spowodowany między innymi tym, że obok franka szwajcarskiego i złota uznawany jest on za jedno z bezpieczniejszych aktywów na świecie. Na wysokim kursie jena najwięcej tracą japońskie firmy, dlatego też część z nich już myśli nad przeniesieniem produkcji poza kraj Kwitnącej Wiśni. Japoński rząd w celu ratowania sytuacji, zwiększył linię kredytową dla firm do 130 mld dol., a zyski z tego tytułu mają być przeznaczone na zagraniczne inwestycje. <strong>Spadek PKB</strong> Od początku roku japońska gospodarka jest poddawana trudnym próbom. W II kwartale PKB Japonii zmalał o 2,1 proc. – jest to znaczenie więcej, niż pierwotnie przewidywali ekonomiści. Spadek ekonomicznych notowań PKB, to m.in. efekt katastrofy marcowej, w wyniku której fabryki tygodniami wstrzymywały produkcję. W czerwcu rząd premiera Naoto Kana podsumował wartość szkód po trzęsieniu ziemi i tsunami – oceniając koszty odbudowy domów, gospodarstw rolnych oraz dróg na kwotę około 16,9 bln jenów. W maju br. japoński rząd uchwalił dodatkowy budżet wynoszący ok. 4,02 bln jenów, w całości przeznaczony na usuwanie zniszczeń oraz budowę domów tymczasowych. 25 lipca japoński parlament uchwalił drugi, dodatkowy budżet na kwotę około 2 bln jenów. Obecnie japońscy parlamentarzyści pracują nad trzecim już w tym roku budżetem dodatkowym, którego wartość może wynosić nawet 10 bln jenów. Budżet ten ma być swoistym dopełnieniem dwóch poprzednich budżetów dodatkowych, poprzez przeznaczenie go na odbudowę infrastruktury użyteczności publicznej, w tym dróg, portów oraz innych budynków należących do władz lokalnych prefektur. <strong>Pierwsze oznaki ożywienia</strong> Z drugiej strony, w lipcu kancelaria premiera Japonii poinformowała, że pomimo ogromnego wpływu katastrofy marcowej na stan japońskiej gospodarki oraz deflacji – w której wciąż znajduje się gospodarka – można już mówić o pierwszych oznakach ożywienia gospodarczego państwa. Najmocniej zauważalny jest wzrost eksportu oraz produkcji przemysłowej. W pierwszej połowie roku japoński eksport wzrósł o 8 proc. w porównaniu z rokiem 2010 i wynosił 391 mld dol. Z kolei import wzrósł o 23 proc. i wynosił 401,9 proc. Jeżeli idzie o handel zagraniczny, to odnotowano deficyt równy kwocie 10,8 mld dol. Według ekonomicznych szacunków japoński eksport szybko zacznie nadrabiać straty, głównie za sprawą odbudowy produkcji i ożywieniu na rynkach zagranicznych. Z kolei wzrost japońskiego importu jest uzależniony od wzrostu importu surowców energetycznych (również ropy naftowej) – zwłaszcza po nagłym spadku podaży energii, po kryzysie w elektrowni atomowej Fukushima. Warto wspomnieć, że spadek japońskiego eksportu do krajów azjatyckich był znacznie większy, niż spadek eksportu do Europy, czy USA. Działo się tak głównie za sprawą większego eksportu półprzewodników do Azji, których produkcja szczególnie mocno ucierpiała podczas trzęsienia ziemi i tsunami. Do państw europejskich oraz Stanów Zjednoczonych Japonia eksportuje głównie produkty z branży motoryzacyjnej, której produkcję wznowiono najszybciej. <strong>Światowy kryzys nie sprzyja Japonii</strong> W pierwszym okresie po trzęsieniu ziemi spadła aktywność gospodarcza japońskich przedsiębiorstw, jednak firmy nie zmieniły swojej działalności inwestycyjnej, która powoli stabilizuje się i wraca do stanu sprzed marcowej katastrofy. Zdaniem części ekonomistów firmy japońskie zwiększą produkcję w okresie jesienno-zimowym nawet do poziomu wyższego od tego z przed trzęsienia ziemi i tsunami głównie po to, żeby odrobić straty w produkcji z II kwartału. Obecnie obserwujemy również wzrost prywatnej konsumpcji w Japonii, jednakże dochody gospodarstw domowych pozostają bez zmian, a stopa bezrobocia wciąż jest na wysokim, jak na kraj Kwitnącej Wiśni, poziomie – w maju wynosiła 4,5 proc. Niewątpliwie jednak dużo łatwiej byłoby Japonii odbudowywać straty po katastrofie w otoczeniu stabilnego finansowo świata, dlatego przy analizie japońskiej gospodarki należy szczególnie bacznie obserwować sytuację na rynkach finansowych w Europie i USA, która dziś bardzo dynamicznie się zmienia.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 42/2011.</em></p>