Opinie i komentarze

Europa wielu prędkości - Marcin Emilewicz

3 stycznia 2012, 14:00 /
Europa wielu prędkości - Marcin Emilewicz
< a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2012/01/M-Emilewicz-bw-small.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1591" title="M Emilewicz bw small" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2012/01/M-Emilewicz-bw-small-226x300.jpg" alt="" width="226" height="300" /></a>Grudniowy szczyt UE zakończył się, zgodnie z przewidywaniami, fiaskiem niemieckiego projektu by „unią fiskalną” objąć całą Wspólnotę. Opór Wielkiej Brytanii był do przewidzenia i jak sądzę wpisany w scenariusz wydarzeń. Teraz do realizacji pozostał plan B, czyli stworzenie na wzór układu z Schengen osobnej umowy, owej „unii fiskalnej”, obejmującej kraje strefy euro oraz kilku ochotników. Najważniejszymi elementami umowy fiskalnej są: Strukturalny roczny deficyt finansów publicznych nie może przekroczyć 0,5% krajowego PKB. Państwa członkowskie, objęte procedurą nadmiernego deficytu będą musiały przedstawiać Komisji i Radzie program pokazujący niezbędne reformy strukturalne zmierzające do skutecznej i trwałej redukcji deficytu. Wdrożenie tego programu wraz z rocznymi budżetami ma być monitorowane przez Komisję i Radę. Zostanie wprowadzony mechanizm, który umożliwi przedstawianie przez państwa członkowskie swoich planów emisji długu. Zostanie wprowadzony mechanizm automatycznego wyciągania konsekwencji wobec tych państw strefy euro, które naruszyły pułap 3% PKB deficytu finansów publicznych. Mają zostać wzmocnione narzędzia stabilizacyjne, do lipca 2012 r. zostanie powołany dożycia europejski mechanizm stabilności, którego pułap ma wynieść 500 mld euro. Państwa strefy euro oraz pozostałe państwa członkowskie mają wnieść do MFW dodatkowe zasoby do kwoty 200 mld euro w celu pomocy krajom strefy euro zagrożonym niewypłacalnością. Dla obecnej sytuacji najistotniejsze są deklaracje zbierania kapitału na pokrycie zobowiązań zadłużonych krajów strefy euro, w sumie ma on wynieść 700 mld euro. I ta deklaracja, jak sądzę wpłynęła pozytywnie na rynki finansowe. Reszta powyższych zobowiązań ze szczytu rady Europejskiej jest skalkulowana by w przyszłości zapobiegać sytuacjom podobnym do obecnej. Zatem plan tzw. „unii fiskalnej” nie wprowadza w zasadzie żadnych nowych elementów do istniejących kryteriów konwergencji, poza sankcjami. Wydaje mi się zatem, że nie można jeszcze mówić o stworzeniu Europy dwóch prędkości, jak chce wielu publicystów. Pomimo wszystko trudno powiedzieć, że 23 kraje, które wyraziły chęć uczestnictwa w „unii fiskalnej” stanowiło jądro integracji. Ta grupa jest bardzo niejednolita od poziomu rozwoju do spełniania kryteriów konwergencji. Jedynie dwa elementy zdają się spajać wszystkie te kraje. Najważniejszy to chęć pozostania w głównym nurcie integracji, a drugi to czysto pragmatyczna chęć pozyskania gotówki na ratowanie własnych finansów. Z drugiej strony outsiderami są tradycyjnie sceptyczne wobec integracji politycznej Wielka Brytania, Szwecja, Czechy oraz Węgry. Trzeba tu zauważyć, że te ostatnie, od momentu przejęcia rządów przez prawicę, w kwestiach gospodarczych i europejskich bardzo zbliżyły się do Wielkiej Brytanii. Ten szczyt pokazał, że integracja europejska coraz bardziej przebiega na zasadzie określonej kiedyś jako Europa a la carte, czyli państwa członkowskie same wybierają różne sprawy, które później wspólnie realizuje na poziomie europejskim. Nie ma więc Europy dwóch prędkości, ale jest Europa wielu prędkości, na co zwrócił uwagę brytyjski minister spraw zagranicznych William Hague. Zaraz po zakończeniu dzisiejszego szczytu mówił, że wewnątrz wspólnoty istnieją różne grupy państw, które pracują nad różnymi sprawami – część krajów jest w strefie Euro, część nie, to samo dotyczy Schengen, współpracy obronnej itd. Interesem Wielkiej Brytanii we wspólnocie europejskiej jest, zagwarantowanie wolnego przepływu osób, kapitału i towarów w ramach wspólnego rynku. Brytyjczycy zatem odpowiedzieli sobie na najistotniejsze pytanie, jakie wyłania się z zeszłotygodniowego szczytu, czy głębsza integracja pozwoli rozwijać się szybciej? I na to pytanie muszą odpowiedzieć nam i sobie polscy politycy. <em>Pierwotnie tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 51-52/2011</em>