Opinie i komentarze

Niezależny europejski rynek gazu a LNG - Antoni Fałkowski

3 stycznia 2012, 14:41 /
Niezależny europejski rynek gazu a LNG - Antoni Fałkowski
< p style="text-align: justify;"><a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/11/110710_antoni-zdjecie_informal.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-1357" title="110710_antoni zdjecie_informal" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/11/110710_antoni-zdjecie_informal-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>Europejski rynek gazu przechodzi szybkie i fundamentalne zmiany. Rozejście się cen gazu i cen ropy, które obecnie ma miejsce, nie byłoby możliwe, gdyby nie eksplozja rynku gazu skroplonego – LNG. Już od paru lat jesteśmy świadkami ciekawego procesu powstawania niezależnego rynku gazu. Gaz dotychczas silnie związany z infrastrukturą przemysłową sprzedawany był zazwyczaj w ramach długookresowych kontraktów indeksowanych do cen produktów ropopochodnych. Kontrakty tego typu miały zapewnić stabilność dostaw oraz zminimalizować ryzyko po stronie finansującego budowę i utrzymanie infrastruktury przemysłowej. Umowy zawierane pomiędzy producentami gazu a kupującymi, wiązały na wiele lat obie strony, jednocześnie jednak cementowały rynek, nie dopuszczając graczy trzecich do wykorzystania infrastruktury i samego rynku. W stabilnym otoczeniu, gdzie nie istniała realna konkurencja pomiędzy dostawcami gazu, kontrakty były idealnym środkiem zarówno dla odbiorców, jak i producentów minimalizującym ryzyko i maksymalizującym zyski. Zdecydowanie jednak nie sprzyjały rozwojowi konkurencji, a przez to ograniczały efektywność poszczególnych projektów i podnosiły koszty dla finalnych odbiorców. Jednocześnie ograniczały w sposób zasadniczy konkurencyjność gazu ziemnego wobec ropy naftowej, wiążąc jego cenę z ceną ropy.</p> <p style="text-align: justify;"> <strong>Wpływ LNG na rynek</strong> Sytuacja zaczęła się zmieniać w chwili rozwinięcia się efektu skali w technologii i infrastruktury LNG. Możliwość sprzedaży gazu w formie skroplonej dała praktycznie nieograniczone możliwości sprzedaży gazu na całym świecie. Rynek gazu z rynku lokalnego i regionalnego, bo związanego siecią gazociągów, stał się rynkiem globalnym. Możliwym stało się zakupienie gazu u odbiorców dotąd nieobecnych na rynku. Najszybciej z tej możliwości na dużą skalę skorzystała Japonia, nie posiadająca własnych złóż ani połączeń gazociągowych z krajami – producentami. W Europie na LNG w pierwszej kolejności i na największą skalę postawiła Hiszpania. Wprawdzie to Wielka Brytania podpisała pierwszy kontrakt na LNG (z Algierią w 1964 r.), ale Hiszpania, pozbawiona połączeń gazociągowych z krajami producenckimi, nie mająca perspektyw na wydobycie własnego gazu oraz pozostająca w dalszym ciągu w pewnej izolacji politycznej, szukała alternatywnych źródeł energii i już w 1970 r. postawiła w Barcelonie pierwszy terminal regazyfikacyjny. Dziś Japonia z ponad 20 terminalami do odbioru skroplonego gazu z importem za rok 2010 na poziomie około 99 mld m3 gazu jest największym na świecie odbiorcą gazu LNG. Hiszpania zaś z 6 terminalami wiedzie prym w Europie. Kraj ten przy zużyciu gazu na poziomie około 36 mld m3 rocznie, przy niemal zerowym wydobyciu własnym, zaimportował w 2010 r. poprzez terminale prawie 28 mld m3 gazu. Co równie interesujące, eksport gazu ziemnego z Hiszpanii do Francji jest realizowany w oparciu o gaz odbierany w terminalach LNG i opiera się o kontrakty krótkoterminowe. Hiszpania eksportuje do Francji około 600 mln m3 gazu rocznie. Znamiennym jest, że jak dotąd nie powstał ani jeden terminal regazyfikacyjny w Niemczech, będących największym odbiorcą gazu w Unii Europejskiej. W ostatnim latach zaś bardzo wyraźny wzrost mocy odbiorczych notujemy w Wielkiej Brytanii, która z kraju eksportującego gaz stała się importerem gazu netto.</p> <p style="text-align: justify;"> <strong>Terminale skraplające gaz</strong> Po stronie krajów wydobywających gaz sytuacja była analogiczna. To nie najwięksi producenci i eksporterzy gazu w pierwszej kolejności postawili na terminale skraplające gaz. Norwegia, drugi eksporter gazu na świecie, swój pierwszy stricte eksportowy terminal skraplający, Snohvit, oddała do użytku dopiero w 2007 r. Wcześniej w wyniku mniejszej skali działalności oraz bliskości geograficznej klientów była zdecydowana rozwijać infrastrukturę gazociągów. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku, od lat największego dostawcy gazu do Europy i największego producenta gazu na świecie, Rosji. Jedyny jak dotąd rosyjski terminal skraplający powstał na wyspie Sachalin w 2009 r. Największym dostawcą LNG na świecie stał się pozbawiony większych ilości ropy oraz gazociągów eksportowych Katar. Wśród największych eksporterów LNG do Europy w 2010 r. były: Katar, Algieria i Nigeria, Trynidad i Tobago oraz Egipt. Czynnik odległości pomiędzy producentem i odbiorcą gazu stał się więc kluczowy w kontekście decyzji o inwestowaniu w LNG, wszak nawet decyzja Algierii o wejściu w LNG była podyktowana chęcią zdywersyfikowania portfela odbiorców gazu. Samo LNG rozwinęło się ponadto niejako wbrew Europie i polityce największych graczy europejskich, czego dowodem jest fakt, że największy wzrost rynku LNG notujemy po otwarciu się rynku brytyjskiego na gaz z Kataru, a Niemcy w dalszym ciągu pozostają bez możliwości bezpośredniego importu gazu skroplonego.</p> <p style="text-align: justify;"> <strong>Rynek globalny</strong> Sam rozwój rynku LNG nie byłby oczywiście wystarczający, aby móc doprowadzić do powstania wolnego rynku gazu. Większość wolumenu transakcji LNG w dalszym ciągu jest realizowana w oparciu o kontrakty długoterminowe i indeksowane do cen ropy. Niemniej fakt, że rynek ten jest rynkiem globalnym, gdzie spotykają się niemal wszyscy liczący się producenci gazu, powoduje, że lokalne zmiany podaży mogą wywierać wpływ na pozostałe rynki. Sytuacja jaka miała miejsce w USA jest tego najlepszym dowodem.</p> <p style="text-align: justify;"> <strong>USA stawia na LNG</strong> Wysokie ceny na gaz w USA uruchomiły szereg inwestycji, ukierunkowanych na eksport LNG na ten rynek. Boom na gaz niekonwencjonalny, jaki miał miejsce w Ameryce, spowodował, że gros gazu pierwotnie dedykowanego rynkowi USA, ostatecznie trafiło do Europy i na pozostałe rynki. Spowodowało to spadek cen na rynku SPOT i doprowadziło do sytuacji, gdzie gaz LNG na rynku spotowym był tańszy od gazu importowanego w ramach kontraktów długoterminowych. Wysoka podaż gazu, połączona ze wzrostem cen ropy w ostatnim czasie, jedynie wyostrzyła ten obraz. Różnice w cenach na różnych rynkach oraz, ostatecznie usankcjonowany poprzez unijny III Pakiet Energetyczny, dostęp do infrastruktury przesyłowej tzw. Dostęp Strony Trzeciej (TPA) spowodowały, że rynek gazu częściowo oddzielił się od rynku ropy.</p> <p style="text-align: justify;"> <strong>Dalsza liberalizacja rynku gazu</strong> Rozwój hubów gazowych w całej Europie, podążający śladem brytyjskiego NBP i amerykańskiego Henry Hub są zarówno powodem, jak i dowodem rozwoju rynku gazu w Europie. Szybki rozwój rynku obrotu gazem w Wielkiej Brytanii, gdzie kontrakty długoterminowe nigdy nie odgrywały tak znaczącej roli jak w Europie Kontynentalnej (głównie było to wynikiem faktu, iż WB była eksporterem gazu), pociągnął za sobą zmiany w całej Unii Europejskiej. Już istniejąca infrastruktura do odbioru LNG oraz wzrost mocy terminali regazyfikacyjnych, np. w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii czy budowa nowych instalacji np. w Polsce, powinny umożliwić dalszą liberalizację rynku gazu. Powstające terminale skraplające np. w Australii czy Malezji jeszcze przed paru laty nie miałyby wpływu na rynek europejski, dziś bez wątpienia, dzięki globalizacji rynku gazu, wpłyną na ceny na gaz ziemny w Europie oraz politykę kontraktową zarówno odbiorców jak i sprzedających.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie tekst ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 51-52/2011</em></p>